Mój mężczyzna pracuje w sklepie i w związku z tym często robi zakupy. Jednak zazwyczaj nie ogranicza się tylko do produktów z listy zakupów, ale dokłada też własnej inwencji i przynosi różne rzeczy, które "wpadną mu w oko" lub na które ma ochotę, a ja później muszę coś z nich przygotować. Tak było i tym razem, gdy w domu pojawiło się pomelo. Jest to owoc cytrusowy podobny do grejpfruta, choć mniej soczysty i nie tak cierpki. Dodam, że jest to gatunek naturalny, a nie hybryda w przeciwieństwie do grejpfruta, który został wyhodowany z połączenia słodkiej pomarańczy i właśnie pomelo. Owoc ten rośnie w południowej i południowo - wschodniej Azji. Pomelo można jeść samo, po obraniu z dużej ilości grubej, mięsistej skórki i błonki, lub może być wykorzystane do przygotowania np. sałatek, w których sprawdza się idealnie. Doskonale łączy się z rybami czy drobiem oraz wyrazistymi sosami. Dlatego też dziś przygotowałam bardzo smaczną, lekką i aromatyczną sałatkę z łososiem i pomelo na tajską nutę. Przepis na to danie pochodzi z książki "Chinatown Kitchen".
