środa, 9 października 2013

Kulinarne pamiątki z podróży

Tunezja

W tym roku na wakacje wybraliśmy się do Tunezji. Tam nas jeszcze nie było. Ponadto był to także pierwszy arabski kraj jaki odwiedziłam. Początkowo nie bardzo wiedziałam czego się spodziewać, wyczytałam jednak, że Tunezja jest krajem bardzo liberalnym i otwartym na turystów, a ich duża liczba sprawia, że tubylcom nie przeszkadzają odkryte ramiona i bikini na plaży.



Nie chcę się tu rozpisywać o kraju i jego typowo turystycznych atrakcjach (te można znaleźć  w każdym przewodniku), ale napisać kilka słów o jego stronie kulinarnej i o kulinarnych pamiątkach, które można przywieźć z takiej podróży. Kuchnia tunezyjska łączy w sobie wpływy śródziemnomorksie, tureckie, włoskie i francuskie, co wynika z położenia geograficznego, jak i historii tego niewielkiego, choć bardzo urozmaiconego kraju. Jego północna i północno-wschodnia część jest bardzo żyzna, stanowi ogród kraju, im dalej na południe klimat staje się co raz bardziej suchy, przechodząc ostatecznie w pustynię.
Klimat tego kraju sprzyja uprawie oliwek i produkcji oliwy. Już w czasach rzymskich Tunezja była wielkim producentem oliwy i tak pozostalo do dziś, choć jej przeznaczenie jest nieco inne. Jadąc przez Tunezję krajobraz jest bardzo monotonny, ponieważ plantacje drzewek oliwnych ciągną się kilometrami.

Innym bardzo znanym produktem pochodzącym z tego kraju jest harissa - ostra pasta z papryczek chili. Jej produkcja skupiona jest na przylądku Bon położonym na wschód od Tunisu. Półwysep ten jest ogrodem kraju, terenem rolniczym, gdzie skupiają się uprawy zbóż, warzyw i owoców (pomidorów, cytrusów) i winorośli. 


A skoro o winoroślach mowa, to Tunezja jest także producentem dość smacznych win. I choć sami Tunezyjczycy, jako muzułmanie nie piją alkoholu, to wytwarzają poza winami także inne napitki, do najciekawszych należy likier z fig i nalewka z daktyli. Oba napoje są słodkie, figowy ma bardzo intensywny, wręcz mdlący zapach i smak, jednak napój daktylowy, mimo że dość słodki jest wspaniały - polecam! Obie butelki kupiłam na lotnisku po około 8-9 euro za sztukę.


Najwspanialszym miejscem do robienia zakupów w Tunezji, jak i każdym innym arabskim kraju, jest oczywiscie bazar (suk), gdzie można kupić właściwie wszystko. Poza towarami przeznaczonymi głównie dla turystow, warto odwiedzić stragany i sklepiki skierowane do miejscowej ludności, a tam za niezbyt wygórowane ceny można nabyć prawdziwe cudeńka.
Najbardziej przyciągają stoiska z wielobarwnymi, pachnacymi przyprawami i ziołami. Można tam znaleźć takie przyprawy jak kmin, różne rodzaje mielonej papryki, kurkumę, suszoną miętę i suszone liście limonki, płatki róż, harrisę, szafran i wiele innych. Przyprawy sprzedawane są na wagę lub częściej "na oko", można także kupić gotowe zestawy, które idealnie nadają się na prezent.



Ponieważ w domu mam sporo przypraw zdecydowałam się jedynie na kilka - kupiłam suszoną miętę oraz suszone liście limonki, paprykę, harissę i szafran. 




Odwiedzając Tunezję i bazar, nie można nie wspomnieć i oczywiście nie kupić cudownych naczyń.  Mimo, że gusta są bardzo różne jestem pewna, że każdy może znaleźć tam coś dla siebie. Można bowiem wybierać i przebierać w masie kolorowych mis, miseczek, talerzy i talerzyków, kubków, naturalnych glinianych naczyń i garnków, a także desek, mis i innych naczyń użytkowych i ozdobnych wykonanych z pięknego drzewa oliwnego.


Wśrod tej masy wspaniałości, trudno sie zdecydować i coś wybrać. Sprawy nie ułatwiają nagabujący sprzedawcy. Podczas zakupów na arabskim bazarze należy pamiętać o najważniejszym - targowaniu się. Ceny podawane przez sprzedawców są często bardzo zawyżone i wzięte z przysłowiowego sufitu. Targując się należy podać połowę lub nawet 1/3 żądanej ceny. Warto też zastanowicć się ile jesteśmy w stanie za daną rzecz zapłacić i tej ceny się trzymać, sprzedawca najprawdopodobniej prędzej lub później przystanie na tę propozycję, o ile z kolei nie będzie ona śmiesznie niska. Warto także pamiętać, że jak już zapytamy o cenę jakiejś rzeczy, to zazwyczaj zostanie ona nam sprzedana ;)




Z całego mnóstwa wspaniałych naczyń kupiłam tradycyjne tagine, dwa zestawy miseczek, jeden w kształcie kwiatu, a drugi - w kształcie dłoni (Hamsa, dłoń Fatimy) - symbolu bardzo charakterystycznego dla Tunezji, można go spotkać najczęściej na drzwiach domów lub nad nimi, na biżuterii, ozdobach, naczyniach, jednym słowem jest wszechobecny. Oznacza szczerość, otwartość, życzliwość i wybaczenie, stanowi także talizman ochronny.
Nabyłam także małe szklaneczki w których pija się herbatę, kupiłam głównie z myślą o obdarowniu rodziny, a ponieważ są one malowane, bardziej nadają się do celów ozdobnych niż użytkowych. Przy kolejnej okazji zakupie zwykłe, gładkie, przezroczyste szklanki, gdyż takie są najbardziej praktyczne i widać ich zawartość.

Kupiłam także piękne malowane kafelki, które przerobiłam na podstawki pod kubki - doskonale się sprawdzają. Mogą stanowić także doskonały upominek. Mniejsze kafelki można zaadoptować na magnesy na lodówkę.

Podczas szału zakupów pamiętajcie o dopuszczalnej wielkość i ciężarze bagażu, jaki możecie zabrać na pokład samolotu!

Poniżej zdjęcie moich ceramicznych zdobyczy przywiezionych z tegorocznych wakacji w Tunezji.


Mam nadzieję, że dzisiejszy post się Wam podobał, czekam na komentarze, a jeśli wpis będzie cieszył się powodzeniem, postaram się przygotować kolejne.

Pozdrawiam i życzę udanych wakacji i owocnych zakupów w Tunezji!

Máa Saláma!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze - są one dla mnie niezwykle cenne i motywujące.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...